Zbych Fajnie skaczą jogowie. Oglądając film starałem się zrozumieć co oni tam robią. Ostatnio udało mi się podlecieć do Matki Merre i spotkałem faceta, który mi zrobił świąteczny prezent. Spytałem się jak to jest jak się jest świętym. Spytał mnie trochę zdziwiony co ja tutaj robię. Przeszliśmy na mentalna percepcje i wkręcił mi dziwna przygodę. Jakos mnie przetrzepał i wyskoczył ze mnie aspekt facia niosący miskę z resztkami świątecznej sałatki a w niej malutkie skwarki po szyneczce świątecznej. Wtedy powiedział mi gwałtownie. A co za śmieci ja tutaj przynoszę. Przywaliłem po chwili głową w fizyku w skrzynkę z blachy, az mnie skręciło. Usiadłem po tej świątecznej nauce i się zastanawiałem, co on mi takiego powiedział zacnego na tak święty sposób. Przefazowalo mnie ostro w międzyczasie i powiedział mi coś ważnego, wywalilem gały gdyż było to tak oczywiste, ze aż niezwykle. Odebrał mi zaraz pamięć treści swojej wypowiedzi wiec siedzę tera ogłupiony, zastanawiając się czego to cudownego się dowiedziałem i doświadczyłem. Na zlot raczej nie przyjade, bo mnie potem fazuje miesiacami jak kto podleci a mam teraz artystyczne misje kosmiczne i maluje jak szalony abstrakcyjne obrazy. pozdro z szacuneczkiem
Ech, nie bylem tym razem w Muchowie. Było mi oczywiście przykro. Zmieniając plany na przyszłość , zamknąłem się we własnej pracowni i poszukuje samiusieńki rozwiązań interesujących mnie zagadnień. Natrafiłem na taki punkt w moim życiu , ze mało kto mnie wesprze w poszukiwaniach a ja nie potrzebuje już czegokolwiek udowadniać. Jakiś kompromis miedzy tym co bym chciał kiedyś a tym co mogę teraz. Jedynie gdzieś tam , świecący punkt , hen daleko, wie ze do niego zmierzam. Czeka cierpliwie, aż się doczłapie. Sporo się nauczyłem przez ostatnie lata wspólnych ćwiczeń na forach. Piękne to były czasy, okres refleksji i niezwykłych potwierdzeń. Teraz porządkuje własne wnioski, dziwiąc się coraz bardziej. Gdy się wystarczająco nadziwię i dźgnie mnie coś, to wypisze wszystko co w międzyczasie wypatrzyłem. Przeglądając co rusz czyjeś teksty, zdaje sobie coraz bardziej sprawę z palących nas problemów. Czy można coś zrobić, jakoś przewietrzyć wielką tajemnice istnienia, by puściło i wszystkich zadowoliło? Hm, zobaczymy :) jeje
Zbych
OdpowiedzUsuń na zawszeFajnie skaczą jogowie. Oglądając film starałem się zrozumieć co oni tam robią. Ostatnio udało mi się podlecieć do Matki Merre i spotkałem faceta, który mi zrobił świąteczny prezent. Spytałem się jak to jest jak się jest świętym. Spytał mnie trochę zdziwiony co ja tutaj robię. Przeszliśmy na mentalna percepcje i wkręcił mi dziwna przygodę. Jakos mnie przetrzepał i wyskoczył ze mnie aspekt facia niosący miskę z resztkami świątecznej sałatki a w niej malutkie skwarki po szyneczce świątecznej. Wtedy powiedział mi gwałtownie. A co za śmieci ja tutaj przynoszę. Przywaliłem po chwili głową w fizyku w skrzynkę z blachy, az mnie skręciło. Usiadłem po tej świątecznej nauce i się zastanawiałem, co on mi takiego powiedział zacnego na tak święty sposób.
Przefazowalo mnie ostro w międzyczasie i powiedział mi coś ważnego, wywalilem gały gdyż było to tak oczywiste, ze aż niezwykle. Odebrał mi zaraz pamięć treści swojej wypowiedzi wiec siedzę tera ogłupiony, zastanawiając się czego to cudownego się dowiedziałem i doświadczyłem.
Na zlot raczej nie przyjade, bo mnie potem fazuje miesiacami jak kto podleci a mam teraz artystyczne misje kosmiczne i maluje jak szalony abstrakcyjne obrazy.
pozdro z szacuneczkiem
Ech, nie bylem tym razem w Muchowie. Było mi oczywiście przykro. Zmieniając plany na przyszłość , zamknąłem się we własnej pracowni i poszukuje samiusieńki rozwiązań interesujących mnie zagadnień. Natrafiłem na taki punkt w moim życiu , ze mało kto mnie wesprze w poszukiwaniach a ja nie potrzebuje już czegokolwiek udowadniać. Jakiś kompromis miedzy tym co bym chciał kiedyś a tym co mogę teraz. Jedynie gdzieś tam , świecący punkt , hen daleko, wie ze do niego zmierzam. Czeka cierpliwie, aż się doczłapie.
OdpowiedzUsuń na zawszeSporo się nauczyłem przez ostatnie lata wspólnych ćwiczeń na forach. Piękne to były czasy, okres refleksji i niezwykłych potwierdzeń. Teraz porządkuje własne wnioski, dziwiąc się coraz bardziej. Gdy się wystarczająco nadziwię i dźgnie mnie coś, to wypisze wszystko co w międzyczasie wypatrzyłem. Przeglądając co rusz czyjeś teksty, zdaje sobie coraz bardziej sprawę z palących nas problemów. Czy można coś zrobić, jakoś przewietrzyć wielką tajemnice istnienia, by puściło i wszystkich zadowoliło? Hm, zobaczymy :)
jeje