poniedziałek, 21 marca 2011

leczenie na planie eteryczno-astralnym cz.5. ost.

        Czy przekazywanie energii na planie astralnym można w ogóle nazywać leczeniem? Takie pytanie ostatnio do mnie przygnało, gdy przeglądałam notatki swoje i nieswoje. Dużo do myślenia w tym kontekście też mi dało sformułowane przez Herbinkę Prawo Nietykalności, które u swoich podstaw ma założenie, że jesteśmy jednym i że między nami ludźmi wszystko "samo-się-dzieje". A tym, co nas rozdziela jest wolna wola. Nie tylko to ładnie brzmi ale i dość trafnie tłumaczy dlaczego tak łatwo dajemy "znosić się na emocjonalne manowce" gdy brak jest wewnętrznej samodyscypliny i ciągłej świadomości całego pakietu ciałek-dostępu do wyższej jaźni itp.
      Zbyszek podrzucił ten link już wcześniej ale dopiero niedawno siadłam nad nim. I w sumie dobrze, że odłożyłam go na "potem" bo pokrywa się poniekąd z tym, do czego sama doszłam. Nie ma się co rozdrabniać nad zagadnieniem "leczenia" jako takiego. Cel podróży jest i tak jeden. Czy się to komuś podoba czy nie kondycja fizyczna jest ściśle skorelowana ze stanem psychicznym, a jeśli już zaczynamy korzystać świadomie z energii i mocy duchowej to znak, że potrzeba nam wzniosłej inspiracji w postaci dość skonkretyzowanej. Na krótką metę świetnie się sprawdzi kontakt z drugą świadomą swojej mocy duchowej osobą, która samą obecnością może ustanowić przepływ energii ze źródła, polepszając samopoczucie.
      Terapia długoterminowa to po prostu szeroko rozumiany rozwój duchowy. Rozbudzanie i inspirowanie siebie samego ale i całe swoje otoczenie pięknymi i ciepłymi wibracjami. To sytuacja idealna oczywiście.. nie wiem czy da sie tak na co dzień życ przez dłuzszy czas na wysokiej wibracji w środowisku rodzinnym ;) Ale na pewno, w sytuacjach trudnych, które wyzwalają solidną energie emocjonalną najlepiej i najzdrowiej jest kierować i transformować ją w pożądanym kierunku (zdecydowanie mam tantryczne zapędy :) Uświęcanie swojego życia na co dzień, w zwykłych prostych sytuacjach, czyli bezustanne pamiętanie o swoich duchowych aspiracjach. Odnoszenie swoich wewnętrznych przeżyć tych jawnych i tych nieuświadamianych  jakiegokolwiek rodzaju do priorytetowego pierwiastka duchowego to moja osobista recepta na zdrowie. To niezwykle rozszerza świadomość i poprawia funkcjonowanie całego organizmu. Przy okazji  stajemy się jacyś tacy bardziej ludzccy, uśmiechnięci, zrelaksowani, pewni siebie i uważni.

Jak ja lubię wracać, do punktu wyjścia... :D
Życzę Wam wszystkim zdrówka i ciepełka :*:*

0 odpowiedzi:

Prześlij komentarz