Gdyby przetransponować informacje zawarte w przekazie Akaszy na Zbyszkowy opis ciałek, wyszło by mniej więcej coś takiego - oczywiście przy założeniu że dobrze zrozumiałam zarówno przekaz i że przyswoiłam sobie Zbyszkową nomenklaturę - energia kinetyczna obejmuje swoisty ruch w płaszczyźnie astralnej i ma określoną moc wpływania na ciało fizyczne poprzez ciałko eteryczne (które jest de facto nośnikiem materii astralnej i ściśle z nim koegzystuje). Chora osoba zazwyczaj wie, co jej dolega (zna diagnozę lekarską itp) i wiąże sie to z pewnym stresem, czy strachem o którym mowa jest w przekazie. Ta świadomość własnej choroby, powoduje że choroba postępuje. I generalnie na tym założeniu, opiera się cały przekaz i próby wyjaśnienia procesu leczenia.
W moim przypadku wydaje sie to dość oczywiste i wielokrotnie z sukcesem konczyło sie wszelakie działanie na planie eterycznym w okolicach zatok, o czym juz wspominałam. Niełatwo to opisać, ale spróbuję. Koncentruje uwagę w wybranym rejonie twarzy (okolice nosa i miedzy oczami), tworzą sie takie niemałe baloniki o kształcie kropli wody, gdy juz je czuje dość wyraźnie wypełniam je świadomością, energią którą po chwili odczuwam jako świetlistość, ciepłeko... coś miłego.
Wtedy zazwyczaj "coś" samo zaskakuje i zaczyna wirować, płynąć... odczuwam delikatny ruch na planie astralnym, a eterycznie wyczuwalne jest smyranie, pulsowanie, czasem takie uczucie jakbym chciała kichnąć ale fizycznie jestem cały czas znieruchomiona. I faktycznie doraźnie takie działanie jest świetne i bardzo skuteczne, ale nigdy nie wpadałam na to żeby zmienić "macierz informacyjną" . Być może wtedy faktycznie problem z zatokami zniknął by na dobre :) Intuicyjnie czuje żeby dotrzeć do tego wzorca energetycznego moich zatok, potrzebowałabym głębokiego transu i zaangażowania ciałka mentalnego. Będe ćwiczyć :D
Wtedy zazwyczaj "coś" samo zaskakuje i zaczyna wirować, płynąć... odczuwam delikatny ruch na planie astralnym, a eterycznie wyczuwalne jest smyranie, pulsowanie, czasem takie uczucie jakbym chciała kichnąć ale fizycznie jestem cały czas znieruchomiona. I faktycznie doraźnie takie działanie jest świetne i bardzo skuteczne, ale nigdy nie wpadałam na to żeby zmienić "macierz informacyjną" . Być może wtedy faktycznie problem z zatokami zniknął by na dobre :) Intuicyjnie czuje żeby dotrzeć do tego wzorca energetycznego moich zatok, potrzebowałabym głębokiego transu i zaangażowania ciałka mentalnego. Będe ćwiczyć :D
A jeśli chodzi o leczenie kogoś, które tez mnie zajmowało . W przekazie też jest wzmianka o tym, ze chwilowo można komuś uśmierzyć ból, tymczasowo złagodzić objawy za pomocą dotyku czy nawet intencji ale długofalowo można jedynie wpływać na innych za pomocą "mechanizmów psychologicznych" czyli wyzwalając w nich określony sposób myślenia czy postrzegania. Dziwne to troszkę. Wydaje sie to mało humanitarne bo trąci indoktrynacją. W końcu każdy ma swoją ścieżkę. Nie ma jednej słusznej drogi. Trochę mnie ten fragment rozczarował, no cóż... ;)
0 odpowiedzi:
Prześlij komentarz