piątek, 12 sierpnia 2011

niedziela, 31 lipca 2011

nic wprost

Bo tak lubię. Nie wprost. I nie swoimi słowami. A Darkowymi.

 Z lekcji o ciemnych stronach jaźni:

Spójrz na człowieka w słoneczny dzień
Czy im bardziej świeci nań słońce
Nie jest ciemniejszy jego cień


Pa.

niedziela, 24 lipca 2011

gdzie jest duch?

W kontekście ciałkowego rozczłonkowania psychiki człowieka, stawiam pytanie o ducha. Z tego co pamiętam, jeszcze z rozmów ze Zbyszkiem na zlotach, to stwierdził, że duch to ten ostatni nieruchomy ślepak, który w zasadzie niewiele robi. Chociaż wiadomo jak to na zlotach, pamięć może zawieść w tego typu okolicznościach. Gdyby skonfrontować taki opis ducha z filozoficznymi koncepcjami, pewnie  doprowadziło by to do sprzeczności. Ducha bowiem opisuje się przede wszystkim kategorią wolności. Niczym nieograniczonego, bezinteresownego, przepełnionego dobrem.

No właśnie ta wolność teraz mnie fascynuje. Stąd pytanie o ducha w kontekście ciałek. Kiedyś z Kronopiem dyskutowaliśmy, i doszliśmy do wniosku, że ludzie nie są jednakowo zbudowani. Chodzi mi o pewną strukturę psychiki. No i w związku z tym chyba nie każdy ma ducha... nie wiem.  Może ryzykowne stwierdzenie, ale jak wytłumaczyć bestialstwo i całkowity brak wrażliwości na krzywdę innych? Dalekowschodnia karma pewnie ma swoje argumenty, tak samo jak chrześcijański szatan. Ale one mnie raczej nie przekonują. Dlaczego?

Bo duch gdzieś musi być. Wschód zna pojęcie ducha (atmana), ale w buddyzmie się nie pojawia w tym akurat sensie. Atman występuje raczej jako konstrukt psycho-fizyczny, który jest projekcją pomieszanego postrzegania. Chrześcijańska dusza, czyniąca zło to pełna grzechu, odwrócona od boga istota zniewolona przez szatana. Dusza wcielona, urzeczywistniona  z natury swojej czyni dobro. Ale gdzie jest duch, gdy czyni się zło? Wówczas go nie widać. Może go w ogóle nie ma? Stając się sługusem szatana, zanika. Przestaje istnieć? W tym sensie łatwiej zrozumieć, to co powiedział Tischner, że śmierć to pomysł szatana...

Ducha szukam. W środku, w sobie. Takie rozważania pomagają zrozumieć. Nie można szperać w sobie nie rozumiejąc...

niedziela, 10 lipca 2011

Fenomenalny Fenomenolog

Tischner jest filozofem, którego warto poznać. Specyfika jego myślenia jest niezwykle konsekwentna. I piękna. Jego język przenika wgłąb duszy i pozwala na odkrywanie niezwykłego wymiaru. Dla mnie jest jednym z tych drogowskazów, które nieprzypadkowo pojawiły się na drodze moich duchowych poszukiwań. I choć mógłby  mi ktoś zarzucić... ze to przecież ksiądz. Jak fascynatka buddyzmu może odnajdywać coś w filozofii księdza katolickiego. A jednak... to nadal jest fenomenologia.

piątek, 17 czerwca 2011

<...>

Stworzyć na nowo,
z nicości, niebytu
jak ręką boską
powołać istnienie
od środka, ku górze
niczym oka mgnienie
rozpoznać granicę samego siebie

Rozpoznać granicę
tego, co nieskończone
co boleśnie możliwe
co w otchłań popycha
gdzie to, co ludzkie
dawno roztrwonione
gdzie człowiek dawno
już o nic nie pyta

Zabawne to, że głupcy
wiecznie tworzą
że słowa płyną
tworząc gęste mgły
z uśmiechem je mnożą
bezdusznie nieludzcy
Zniewoleni i ciemni
nie rozpoznają gry

16.06.2011

wtorek, 17 maja 2011

Mahamudra - eskalacja tantry tybetańskiej

           Poniższy fragment pochodzi z portalu www.dharma.pl, podrzuciła mi go Conchi. Wrzucam tutaj żeby mi nie umknął, bo jest nad czym dumać. Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy czasem tędy przemykają i nie zostawiają po sobie nawet szmeru. A szkoda :D Buziole. 


Mahamudra - Centralna Nauka Tantry Tybetańskiej
 Tantra tybetańska jest formą praktycznego buddyzmu. Posiada ona pełnię metod i technik, umożliwiających zastosowanie w praktyce wszystkich nauk Mahajany. W przeciwieństwie do teoretycznych form Buddyzmu - jak na przykład Sautrantika, Waibhaszika, Jogaczara, Madjamika, Hua Jen, Tien Tai itd. - buddyjska tantra kładzie największy nacisk na ćwiczenie i urzeczywistnienie, a nie na spekulacje filozoficzne.

piątek, 15 kwietnia 2011